webriddles

Cześć! Wreszcie się przełamałem aby założyć własnego bloga. W związku z tym będę tutaj, od czasu do czasu, zamieszczał jakieś posty, Jedne bardziej związane z moim życiem inne mniej. Myślę iż moje teksty będą nawiązywały do takich tematów jak muzyka, informatyka, film, turystyka, życie prywatne i "inne". Serdecznie zapraszam do lektury :)

.

wtorek, 25 maja 2010

Była noc. Daleko na horyzoncie stał jeździec zamachał flagą i odjechał. To był znak. Zaczęło się. Jesteśmy w dupie powiedział do siebie Slainin. Miał racje, nawet nie wiedział jak bardzo. W twierdzy było tylko dwa tysiące zdolnych do walki mężczyzn, a tam, za wzgórzem dziesięć razy tyle, wyszkolonych w sztuce zabijania wojowników. O świcie wszystko miało się zacząć. Zapasów żywności starczy spokojnie na miesiąc, ale kto po takim czasie będzie jeszcze przy życiu? Nikt. Jeszcze nikt nie przeżył oblężenia przez tych dzikusów, zwłaszcza kiedy prowadzi ich sam Al'Hazim. Tylko cud może nasz ocalić, ale cuda się nie zdarzają, nie jemu. Slainin stał jeszcze tak przez chwilę w oknie po czym zaczął się szykować. Szykować na śmierć. Zbroja wciąż wyglądała znakomicie. Błyszcząca, ze złotymi zdobieniami, z najlżejszych stopów metali, a przy tym twardsza niż skała. Bez draśnięć, bez wgnieceń. Wyglądała dokładnie tak samo jak w dniu pierwszej bitwy. Miecz, przekazywany z ojca na syna, pamiętał jeszcze początki pierwszej ery. Po jego ostrzu spływała krew pierwszych najeźdźców, a mimo to wciąż był ostry. Slainin poprawił jeszcze raz wszystkie pasy i sprzączki, wsunął miecz do pochwy u pasa, wziął hełm pod pachę i wyszedł. Słońce już się obudziło ze swego snu i pokazało swe pierwsze promienie. Na dziedzińcu zebrali się wszyscy zdolni do walki. Większość stanowili chłopcy w wieku trzynasty, może czternastu lat. Nie znali się na walce, ale wiedzieli, że muszą walczyć, żeby przeżyć. Każdy z nich miał miecz. Starsi, którzy umieli posługiwać się łukiem stanęło na murach. Na zielonej równinie pod twierdzą już stanęły katapulty, trebusze, wieże oblężnicze. Żołnierze Al'Hazima już gotowali się do walki. Słychać było ich śmiechy, ich pieśni zagrzewające do walki.

c.d.n.

Etykiety: ,

DeviantArt

środa, 19 maja 2010


Rzadko wchodzę na ten serwis, ale dzisiaj postanowiłem zobaczyć czy nie mam jakiś nowych wiadomości, czy są jakieś ciekawe prace itd. No i faktycznie są nowe, przepiękne prace, ale też jest nowy design Devianta. Trochę się zdziwiłem, jak na taki duży serwis nic wcześniej nie wiedziałem o nadchodzących zmianach. Nigdzie nie natrafiłem na żadną wiadomość, jakoby serwis ten planował jakieś zmiany. No ale stało się. Teraz wygląda to bardziej jak galeria obrazów z dużą ilością JavaScriptu, wszystko działa płynnie i generalnie wygląda to całkiem fajnie. Osobiście, pomimo, że naprawdę rzadko tam zaglądałem, przyzwyczaiłem się do starego designu, ale też jestem mało narzekającym użytkownikiem i pewnie miast marudzić, przyzwyczaję się do nowego wyglądu i nowych funkcji. Ciekawi mnie opinia osób, które codziennie przesiadują na dA.

Etykiety:

Odpłynąłem

wtorek, 18 maja 2010

Wstałem dzisiaj rano i pomyślałem sobie: "Damn! Ale jestem w dupie. Jutro fizyka, po jutrze polski, a ja mam jeszcze dwie książki do przeczytania". Ubrałem się, umyłem, wyszedłem z psem bo dzisiaj moja kolej. Zjadłem śniadanie i wziąłem się za czytanie "Kłamcy". Siostra zbierając się na uczelnie mówi, że wyjdzie z psem i już jedzie. Odpowiedziałem jej, że nie musi bo przecież ja już byłem. Zdziwiła się, bo przecież to jej kolej dzisiaj była. Chwila, przecież mamy dzisiaj środę pomyślałem. Zacząłem się z nią sprzeczać, że nie ma racji, że dzisiaj jest środa, a wtorek był wczoraj. Fail... jednak to ona miała rację. Kurde, ja na prawdę myślałem, że dzisiaj jest środa, a wczoraj myślałem, że jest wtorek... Kurde, trochę mnie przeraża jak tak o tym myślę. Ale cóż, jest też pozytyw. Zyskałem jeden dzień więcej na czytanie książek :-) À propos, zabieram się dalej za ich czytanie. Eh...

Etykiety:

Pomysł cd.

piątek, 7 maja 2010

Wczoraj pisałem o nowym-starym pomyśle. Dzisiaj od razu zabrałem się za jego tworzenie. Na razie jest okay. Wszystko działa jak należy. Prawdopodobnie kod jest strasznie amatorski, na razie mi to jednak nie przeszkadza (pewnie zacznie, jak będę miał klika-set podobnie wyglądających funkcji i w którejś się coś sypnie. Pewnie dało by się je wtedy zapisać jako jedna uniwersalna funkcja). Jeszcze dużo pracy przede mną, ponieważ na razie zająłem się tylko warstwą UI, a jeszcze zostaje cały rozbudowany system po stronie serwera i interakcja z nim poprzez AJAX'a. Eh... Chyba poczekam na kolejną edycję Startup School i pocieszę się tylko 5% zysku...

Etykiety:

Stary-nowy pomysł

czwartek, 6 maja 2010

Dzisiaj miałem ochotę napisać o filmie który obejrzałem. Miała to być recenzja, ale niestety nie jestem w tym dobry. Za to napiszę o moim pomyśle na który wpadłem jakieś dwa lata temu, w międzyczasie o nim zapomniałem, a dopiero teraz mi się przypomniał. Czy mówić coś o tym pomyśle? Chyba jeszcze trochę za wcześnie. Jak to często u mnie bywa, mam jakieś pomysły, plany i na tym się kończy, więc w sumie nie wiem jeszcze co z tego wyjdzie. Jeżeli jednak uda mi się go wcielić w życie to może za rok usłyszycie o nowym startup'ie. Powiem tylko tyle, że pomysł wydaje mi się być ciekawy, trudny do realizacji, ale myślę, że ma też szansę zaistnieć na rynku dłużej niż tylko na chwilę.

Etykiety: ,