Odpłynąłem
wtorek, 18 maja 2010
Wstałem dzisiaj rano i pomyślałem sobie: "Damn! Ale jestem w dupie. Jutro fizyka, po jutrze polski, a ja mam jeszcze dwie książki do przeczytania". Ubrałem się, umyłem, wyszedłem z psem bo dzisiaj moja kolej. Zjadłem śniadanie i wziąłem się za czytanie "Kłamcy". Siostra zbierając się na uczelnie mówi, że wyjdzie z psem i już jedzie. Odpowiedziałem jej, że nie musi bo przecież ja już byłem. Zdziwiła się, bo przecież to jej kolej dzisiaj była. Chwila, przecież mamy dzisiaj środę pomyślałem. Zacząłem się z nią sprzeczać, że nie ma racji, że dzisiaj jest środa, a wtorek był wczoraj. Fail... jednak to ona miała rację. Kurde, ja na prawdę myślałem, że dzisiaj jest środa, a wczoraj myślałem, że jest wtorek... Kurde, trochę mnie przeraża jak tak o tym myślę. Ale cóż, jest też pozytyw. Zyskałem jeden dzień więcej na czytanie książek :-) À propos, zabieram się dalej za ich czytanie. Eh...
Etykiety: Ogólne
<< Strona główna